Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2009. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2009. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 1 lutego 2015

Geharha: The Dark and Long-Haired Monster (2009)

   To nie była miłość od pierwszego wejrzenia ;) Z początku trudno mi się było odnieść do tego filmu. Ot taki knot, może nie na skalę Reigo, ale jednak. Humor niskich lotów, technicznie też słabiutko, no koszmar. Ale...

   Właśnie, w przeciwieństwie do Reigo, gdzie twórcy dali z siebie wszystko, a wyszła kupa, tutaj ewidentnie ktoś dobrze się bawił i cała ta kiczowata otoczka to zamierzony efekt. Tylko czemu? Gdzie tu klucz do wyjaśnienia zagadki?

godzilla parodia

   Ano, Geharha to po prostu krótkometrażowa parodia Godzilli :) Pełno tu jasnych odniesień: podobne, wręcz skopiowane kadry, sprzęt bojowy wzorowany na oryginalnych konceptach Toho, znane widoczki, kopia UFO żywcem wzięta z Inwazji Potworów i na koniec eko morał jak w serii Heisei :D A całość okraszona muzyką Ifukubę, prawdziwą muzyką Ifukube, nie jakimiś podróbkami.

   Tym samym otrzymujemy kiczowatą parodię Godzilli, warsztatowo niestety niewielkiej wartości (braki techniczne próbowali maskować choćby kamerą z ręki, co wyszło nawet nieźle), ale dla fanów Godzilli to prawdziwe cacuszko. Polecam i niech każdy sam wyłapuje ukryte smaczki :)

Tutaj cały film:


A tutaj słów kilka o Geharce, jeśli ktoś woli zapoznać się z nią w formie video:




godzilla parodia

czwartek, 15 stycznia 2015

The Deep-Sea Monster Raiga (Shinkaijû Reigô) 2009 reż. Shinpei Hayashiya

   Uuuuu! Nieczęsto wdeptuję w takie gówno. Aż sam nie wiem od czego zacząć. Pamiętacie Atlantic Rim? Tam chociaż starali się trzymać fason...

   Efekty koszmarne, a nawet gorzej. Potwory są tak fatalnie zrobione, że aż gałki oczne pieką gdy się na nie patrzy. Na pewno w dużej mierze wykreowano je komputerowe, ale odniosłem wrażenie, że wykorzystywano też jakąś nadzwyczaj kiczowatą lalkę. Trochę wstyd jak na produkcję, która ewidentnie inspirowała się Godzillą. Nie żebym był specjalnie krytyczny, bo film może technicznie leżeć, a jednocześnie być całkiem spoko, ale tutaj w połączeniu z całą resztą mankamentów, aspekt techniczny traci prawo do litości, o czym zaraz. Wracając do tej nieszczęsnej grafiki, czołgi i samoloty również leżą i kwiczą, niejedna starsza gra komputerowa ma lepszą grafikę. Dno, dno, dno. A jeszcze konkretniej (jakby tego było mało) dno okraszone kiczowatymi wybuchami. Tutaj zaś muszę znów zaznaczyć, że parokrotnie (chyba) wykorzystano też makiety i modele, ale... były tak paskudne i gówniane, że ciężko je odróżnić od komputerowych koszmarków. Jakiekolwiek porównania do arcydzieł mistrza Kawakity nie mają tu nawet sensu.

   Fabuła. No cóż... żadna. Jest potwór, jest rozwałka, nie ma potwora... jest jeszcze gorzej. Jeśli widzieliście kiedyś kretyńskie japońskie programy telewizyjne, gdzie uczestnicy zachowują się jak totalne debile to tu mamy coś podobnego. Głównymi bohaterami są jakiś podstarzały cwaniaczek i jego trzy głupawe córki (swoją drogą bardziej przypominają alfonsa i jego dziwki) towarzyszy im dwóch kumpli tatuśka, typów nie grzeszących inteligencją. Niemal za każdym razem, gdy ich widzimy zachowują się jak błazny i nie ważne, że wokół płonie miasto, że umierają ludzie, nie przejmują się nawet zagrożeniem własnego życia. W życiu bym nie przypuszczał jak daleko mogą się posunąć filmowcy, a niestety nie wygląda to na żarcik, który twórcy zrobili dla hecy. Wprost przeciwnie, czuje się, że potraktowali tę produkcję poważnie, nie widząc nic złego w takim, a nie innym wykreowaniu bohaterów. Może chcieli by było bardziej cool...

   Długo by można jeszcze wyrzygiwać, ale po co? Nie zależy mi na pełnym zrecenzowaniu Wam tego filmu, chcę tylko ustrzec przed jego obejrzeniem i myślę, że już mi się to udało. Gdyby jeszcze ktoś miał wątpliwości to przyjrzyjcie się uważnie poniższym fotkom.